Nar
- Jeśli wypowiadasz życzenia w okolicach lampy, to muszę je wykonać. - Jego czerwone policzki stały się jeszcze bardziej krwiste, kiedy usłyszał, że się o niego troszczy.
- Naprawdę, się o mnie martwiłaś? - Spojrzał prosto w jej oczy
- Miło mi to słyszeć.
Offline
Miśka
Dziewczyna zaczerwieniła się dość mocno spoglądając gdzieś w bok.
- Gdyby nie Ty to ten KartoJakMuTam pewnie by mnie skrzywdził... Uratowałeś mnie, choć.. Ci nie kazałam...
Spojrzała kątem oka po czym zbliżyła się do niego i przytuliła mocno mając głowę na wysokości jego klatki piersiowej.
- Dziękuję...
Offline
Nar
- Uznałem, że powinienem Cie uratować. Po prostu chciałem. - Wciąż lekko zawstydzony.
- Poza tym trochę Cie polubiłem. Jesteś dla mnie milsza niż poprzedni właściciele. - Uśmiechnął się do niej lekko.
Offline
Miśka
Dziewczyna puściła go po chwili dając nerwowo włosy za ucho.
- Po prostu uznałam, że po co mamy sie żreć... - rzekła dość zimno odwracając się do niego tyłem. - Ale to nie zmienia faktu, że spędzę tę noc na podróży...
Offline
Nar
- Nie chciałbym, aby stała Ci się krzywda. - Powiedział ciepło i stanął obok niej.
- Może zbudujemy obóz. Z materiały zmontuje Ci mały śpiwór, rozpalę ognisko i będę czuwał. - Uśmiechnął się do niej.
- Pewnie jesteś zmęczony po tym wszystkim Ario.
Offline
Miśka
- Nie chcę obozu - powiedziała dziewczyna obejmując rękami przedramiona. - Musimy jechać. Chciałabym miękkie łóżko... Szkoda, że tamten debil okazał się zabójcą. Miał dom... I łóżeczko. Może wrócimy do tamtej karczmy?
Offline
Nar
- Ty decydujesz Ario. - Powiedział składając ręce na piersi.
- Ja Ci zaproponowałem moje rozwiązanie, ale w razie czego obronie Cię w tej karczmie. - Sięgnął do kieszeni.
- Poza tym znalazłem jakieś 50 złotych monet.
Offline
Nar
Rozejrzał się dookoła.
- Zrobię Ci hamak. - Spojrzał na liście okolicznych drzew.
- Duże liście i liany. - Aratorna. - Z lian zrobię liny a z liści resztę. - Podszedł do rośliny.
- Będzie dobrze.
Offline
Miśka
Michaela usiadła na trawie po turecku po czym westchnęła ciężko. Po chwili zaczęła się uważnie przyglądać ifrytowi. Był strasznie głupi i lekkomyślny, wiec dziewczynie zaraz przyszło do głowy, że gdyby nie był taki potężny nie poradziłby sobie. Kupa mięśni bez mózgu... Dziewczyna zastanawiała się, czy on w ogóle może cos czuć.
Oparła rękę łokciem o kolano, policzek zaś o dłoń. Po chwili westchnęła ciężko.
- Długo jeszcze?
Offline
Naruś majsteruś
- Spokojnie - Powiedział ciągnąć wielką lianę zwisającą z drzewa, które było jakieś 8 razy większe od niego. Po chwili liana, pościła a Nar razem z nią poleciał na ziemie.
- Już kończę. - Spojrzał na nią z głupim uśmiechem. Zawiązał lianę wokół dwóch drzew, a potem położył na niej liść, przytwierdzając go do lian.
- Gotowe.
Offline
Miśka
Dziewczyna wstała i podeszła do jej 'łóżka'. Oglądnęła dokładnie posłanie po czym rzuciła chłopakowi podejrzliwe spojrzenie.
- Nie zawali się?... - spytała po czym delikatnie i wolno usiadła na hamaku.
Offline